Polecamy strony
Wyszukiwanie

O RÓŻAŃCU

(fragment rozmowy z Kardynałem Ratzingerem)

cd.

 Pytanie zamykające ten rozdział: ile właściwie czasu potrzeba, by coś pojąć z tajemnic wiary - a także ze sztuki wiary? Dwa lata? Pięć lat? Jeszcze więcej?

Rozmaicie z tym bywa. Do religijnie wrażliwych osób tajemnice wiary przemawiają niezwykle bezpośrednio. U innych przebie­ga to z większym trudem. Ważne jest, by się nie dać odwieść, by wytrwać. A wtedy widzi człowiek, że powoli w nie wrasta.

Naturalnie, bywają bardziej owocne i bardziej jałowe chwi­le. Bywają chwile, gdy człowiek rzeczywiście czuje się we­wnętrznie poruszony i zaczyna coś dostrzegać - a potem znów mogą nadejść chwile, gdy staje się to bardzo trudne.

Dla tego procesu duchowego wzrastania jest ważne, by się modlić i spoglądać na wiarę nie tylko wtedy, gdy człowieko­wi wpadło to właśnie do głowy i akurat mu pasuje - by prze­strzegać dyscypliny. Guardini zawsze to z naciskiem podkre­ślał. Wiara może się zatracić, jeśli odmawiam modlitwę tylko wtedy, gdy mam ochotę. Wiara potrzebuje również dys­cypliny w bardziej jałowych chwilach - coś rośnie wówczas w cichości. Podobnie, zimową porą ziemia skrywa w sobie wzrastanie. Jak pisze Ida Frederike Görres, „W zimie rośnie chleb”.

A od czego należy zacząć? Od pytań?

Powiedziałbym, że nigdy tylko od refleksji. Albowiem gdyby­śmy chcieli Boga w retorcie myśli ściągnąć na nasz poziom, przyswajając Go sobie poniekąd czysto teoretycznie, niewiele dokonamy. Pytanie zawsze trzeba łączyć z czynem. Pascal po­wiedział kiedyś do swego niewierzącego przyjaciela: najpierw uczyń, co czynią wierzący, nawet jeśli wydaje ci się to jeszcze pozbawione sensu.

Myślę, że każdy ma tu swój własny punkt wyjścia. Dla wielu ludzi - jak pokazuje historia - bramą do wiary jest Maryja. Dla innych właściwym początkiem jest Chrystus, rozważanie ewangelii - ich lektura zawsze jest drogą, która przybliża. Oczywiście, nie może to być czysto teoretyczna lektura, jaką praktykują historycy, którzy rozkładają tekst i chcieliby dociec, jakie zawiera źródła, lecz lektura zwróco­na ku Chrystusowi, w której zawsze przechodzi się do mo­dlitwy.

Powiedziałbym, że wszystko to ma formę oscylowaniamię­dzy dwoma krokami, które niekiedy bywają i potknięciem: między praktyką religijną i poszukującym myśleniem. Wiary nigdy nie można poszukiwać w izolacji od innych, lecz wła­śnie na drodze kontaktu z wierzącymi ludźmi, którzy potra­fią cię zrozumieć, którzy być może znajdowali się w podobnej sytuacji, którzy mogą cię prowadzić, którzy potrafią ci po­móc. Wiara zawsze wzrasta we wspólnocie. Dlatego ktoś, kto chciałby wszystko zrobić sam, już w punkcie wyjścia zafał­szował wiarę.

Święta

Niedziela, XXIX Tydzień zwykły
Rok B, II
Dwudziesta Dziewiąta Niedziela zwykła

Licznik
Liczba wyświetleń strony:
13091
Dźwięk

Brak pliku dźwiękowego

Statystyki

Brak własnych statystyk