Wyszukiwanie

5.

      Oto najbardziej wiarygodna relacja, jakiej można było pragnąć!

      Dodajemy świadectwo dr. Jose Marii Proency de Almeida Garretty:

      „Przybyłem około południa.

      Drobny i natarczywy deszcz, który padał od rana, teraz wzma­gany gwałtownym wiatrem stawał się jeszcze bardziej uciążliwy, gro­żąc zalaniem wszystkiego.

      Zatrzymałem się na drodze, wznoszącej się trochę nad miejscem, które według ludzi było miejscem objawień. Było oddalone o ja­kieś sto metrów.

      Teraz deszcz lał się na głowy i spływając strużkami po ubraniach, jeszcze bardziej ziębił.

      Było około drugiej po południu (w momencie astronomiczne­go południa). Słońce jakiś moment przedtem przełamało radośnie gęstą warstwę zasłaniających je chmur i wszystkie spojrzenia zwró­ciły się na nie jakby przyciągnięte przez jakiś magnes.

      Ja też spróbowałem patrzeć na słońce i zobaczyłem je podobne do tarczy o wyraźnych konturach, świecące, ale bez oślepiania.

      Nie wydaje mi się odpowiednim to porównanie, które słyszałem w Fatimie, że jest to tarcza przymglonego srebra. Nie, słońce ra­czej było z czystego i mieniącego się światła, wydawało się przejrzyste i jasne jak perła.

      Nie było też bynajmniej podobne do księżyca w pogodną noc, nie mając jego barwy ani światłocieni.

      Wyglądało natomiast jak wygładzona kula wydobyta ze skorupy srebrnej muszli.

      To nie jest jakaś poezja; moje oczy tak je widziały.

      Nie można go też było pomylić ze słońcem widzianym przez mgłę, bo nie było nawet śladu mgły, a zresztą tamta tarcza słoneczna nie była zamazana czy zakryta, ale odznaczała się wyraźnie na swoim tle ostrym konturem.

      Ten różnobarwny i lśniący dysk zdawał się obracać w zawrotnym tempie. Nie był migotaniem żywego światła gwiazdy. Obracał się wokół siebie z porywającą szybkością.

      Naraz rozległ się zewsząd krzyk, jak krzyk grozy.

      Słońce, zachowując prędkość swojego obrotu, odłączyło się od sklepienia nieba i rozżarzone przybliżało się w kierunku ziemi, grożąc rozgnieceniem nas pod wagą swojej ognistej i olbrzymiej masy.

      Są to sekundy o przerażającym wrażeniu.

      Wszystkie te zjawiska, które przytoczyłem i opisałem, obserwowa­łem z chłodnym podejściem, pogodnie, bez żadnego wzruszenia.

      Do innych należy ich wyjaśnienie albo interpretacja”.

Święta

Wtorek, II Tydzień zwykły Rok B, II Dzień Powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik
Liczba wyświetleń strony:
6279
Dźwięk


Statystyki

Brak własnych statystyk