Polecamy strony
Wyszukiwanie

c.d.

W tej samej chwili Hiszpania i Irlandia interweniowały z kolei w Berlinie oraz w Waszyngtonie. Rząd berliński w nocie ustnej z 18 kwietnia powtórzył, że władze Wehrmachtu przystąpiły do całkowitej demilitaryzacji miasta w taki sposób, żeby nie pozostawić żadnego pretekstu do śmiertelnego i niszczącego ataku na Rzym. Odpowiedź z Waszyngtonu była bardziej sucha. Amerykanie chcieliby wziąć pod uwagę utworzenie neutralnej komisji.

Podczas gdy telegramy i noty dyplomatyczne mijały się, oddziały alianckie posuwały się w kierunku północy. Pomimo swoich ironicznych refleksji na temat marszu w kierunku Rzymu, marszu „bardziej wiecznego niż Miasto Wieczne”, Tardini rozumiał, że zbliżał się decydujący moment. 27 maja, o godz. 11.15 odbył długą rozmowę z ambasadorem Rzeszy. Mówiąc w imieniu kardynała sekretarza Stanu, ale nadając rozmowie swoje własne akcenty, Tardini przypomniał, że w tym momencie front walk zbliżał się do Rzymu. Stolica Apostolska wytężyła wszystkie swoje wysiłki, aby miasto nie zostało przekształcone w pole walki. Churchill w przemówieniu do Izby Gmin wyraził swoją nadzieję, że okropności wojny zostaną oszczędzone Rzymowi, a Stolica Apostolska oświadczyła Aliantom: postępujcie w taki sposób, by spełnić tę nadzieję. Teraz mówił Niemcom: uczyniliście tyle deklaracji o szanowaniu Rzymu i waszym zainteresowaniu jego nienaruszalnością, oto chwila na konsekwentne działanie. Ponadto w czasie odwrotu oddziałów niemieckich można było obawiać się prowokacji, represji i kolejnych zniszczeń. Stolica Apostolska zobowiązała proboszczów, by zalecali spokój swoim wiernym: w zamian trzeba, żeby oddziały będące w odwrocie uniknęły wszelkich aktów przemocy. Ambasador - powiedział jeszcze Tardini do swojego rozmówcy - ma obowiązek wnieść swój udział do działań Stolicy Apostolskiej „w taki sposób, żeby Stolica Apostolska sama mogła łatwiej lub bez większych trudności” wypełnić program, jaki sobie ustaliła, pracować dla przywrócenia pokoju i złagodzenia stanowiska stron.

Wieczorem 31 maja 36. dywizja amerykańska wkroczyła do Velletri, sześćdziesiąt kilometrów na południe od Rzymu. Być może, nie znając dokładnie tych szczegółów, kardynał Maglione tego samego dnia przygotował nowy telegram do delegata apostolskiego w Waszyngtonie: „Stolica Apostolska chce być pewna, że władze wojskowe, przez odpowiednie manewry, unikną strasznej odpowiedzialności i niewybaczalnej zbrodni przekształcenia Rzymu w pole walki: niemniej sądzimy, że powinniśmy ponowić w tym celu najgorętsze zalecenia i nalegania”. Pius XII przekreślił na oryginale telegramu słowa: „i niewybaczalnej zbrodni”. 2 czerwca dwa regimenty amerykańskie znowu zaczęły posuwać się do przodu na północ od Velletri, w kierunku Monte Cavo i Rocca di Papa, podczas gdy trzeci przesuwał się aż do wzgórz na wschód od jeziora Nemi. W tym czasie papież Pacelli obchodził uroczystość swojego patrona, świętego Eugeniusza. Odpowiadając na życzenia Kolegium Kardynalskiego, nie mógł nie poruszyć kwestii miasta Rzymu, którego los miał się rozstrzygnąć w nadchodzących godzinach. W swoim przemówieniu, które, poza prałatami rzymskimi, skierowane było do opinii światowej, Pius XII zawarł ciężkie oskarżenie, które usunął z telegramu swojego sekretarza Stanu:

Żywimy nadzieją, że tendencja najbardziej bezstronna i powściągliwa weźmie górą nad sprzecznymi rozważaniami o pozornej korzyści i o rzekomych wymaganiach wojskowych, a miasto w każdym przypadku i za wszelką ceną będzie chronione przed zamianą go w teren walki. To właśnie dlatego nie wahamy sią powtórzyć jeszcze raz i Z równą bezstronnościąoraz zamierzonym zdecydowaniem: ktokolwiek ośmieliłby się podnieść ręką na Rzym, stałby sią winny matkobójstwa przed światem cywilizowanym i na sądzie wiecznym Boga.

 

cdn.

Święta

Niedziela, XXIX Tydzień zwykły
Rok B, II
Dwudziesta Dziewiąta Niedziela zwykła

Licznik
Liczba wyświetleń strony:
8285
Dźwięk

Brak pliku dźwiękowego

Statystyki

Brak własnych statystyk